Nadal nie mogę uwierzyć, że kilka dni może tak wiele zmienić.. Niespełna 3 dni temu byłam załamana.. Walka o każda minutę snu była zacięta, walczyliśmy 11 dni.. byłam załamana, ostatnie dni były dodatkowo męczące, bo mały budził się nawet co 30min! aż nagle, zupełnie niespodziewanie mały przespał noc! Położony przed 20 ocknął się o 4.15!Toż to szok! Sama obudziłam się po północy do wc i pamiętam jak pomyślałam, że chyba nie ma sensu się kłaść, bo zaraz się mały obudzi a tu proszę.. takie spanko.. Nie powiem.. nie odpowiada mi godzina 5 na pobudkę, bo tak to teraz wygląda i zapowiada się walka także o te cenne poranne minuty, ale poczekam na ustabilizowanie tego co mam i czym się cieszę:)
Raduje mnie także fakt iż moje dziecię nie potrzebuje żadnych przepitek w nocy - ani wody, soczku, mleka.. na szczęście nie wpadłam z deszczu pod rynnę.. uff...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 czerwca 2012
poniedziałek, 28 maja 2012
Decyzje..
Człowiek każdego dnia podejmuje decyzje..a to mniejsze, bez znaczenia nad którymi się nie zastanawia a to takie które wymagają przemyślenia sprawy i przez które niejednokrotnie nie da się zmrużyć oka.. Człowiek to dziwna istota, ponieważ każda z tych ważniejszych decyzji jest dla niego wyzwaniem i często powoduje dziwny stres.. tak też było u mnie..
Decyzja.. tak, po dzisiejszej nocy jest już nieodwołalna.. Odstawię synka od nocnej piersi! Już od dawna zbieram się z tym zamiarem, ale od zbierania do realizacji jest daleka droga a i inna sprawa, że to nie tylko moja decyzja.. Dzisiejsza noc była jednak kluczowa! Pobudki co 30-40minut, za każdym razem pierś to ponad moje siły.. do tego po takiej nocce są tak obolałe.. mam dość! Tymek za kilkanaście dni skończy roczek, nie potrzebuje już nocnych karmień..Liczę, że wyjdzie nam to na lepsze..mały będzie bardziej wyspany no i mama.. wiem ze nie będzie łatwo, ba! jestem tego pewna.. wiem, że moje serce będzie krwawić ale nie dam radę dalej się tak męczyć..Trzymajcie kciuki
Decyzja.. tak, po dzisiejszej nocy jest już nieodwołalna.. Odstawię synka od nocnej piersi! Już od dawna zbieram się z tym zamiarem, ale od zbierania do realizacji jest daleka droga a i inna sprawa, że to nie tylko moja decyzja.. Dzisiejsza noc była jednak kluczowa! Pobudki co 30-40minut, za każdym razem pierś to ponad moje siły.. do tego po takiej nocce są tak obolałe.. mam dość! Tymek za kilkanaście dni skończy roczek, nie potrzebuje już nocnych karmień..Liczę, że wyjdzie nam to na lepsze..mały będzie bardziej wyspany no i mama.. wiem ze nie będzie łatwo, ba! jestem tego pewna.. wiem, że moje serce będzie krwawić ale nie dam radę dalej się tak męczyć..Trzymajcie kciuki
piątek, 18 maja 2012
Zła mama to.. karmiąca mama!
Już wczoraj się to wydarzyło a ponieważ tak mnie zdziwiło a jednocześnie zaskoczyło i zszokowało postanowiłam poświęcić temu oddzielny wpis..
Jestem młodą mamą, jeszcze będąc w ciąży wszechobecne były głosy dotyczące karmienia piersią, karmienia przynajmniej do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia, a nawet i więcej.. z każdej strony trąbi sie o doskonałości kobiecego pokarmu, bo w końcu to przeciwciała, odporność, cudowny napój.. wszędzie zachęca się do karmienia piersią..a właśnie, że nie wszędzie!
Wczoraj miałam nieprzyjemność poddać się zabiegowi chirurgicznemu, a skoro zabieg, to i znieczulenie a skoro znieczulenie to postanowiłam poinformować lekarza o tym, że karmię piersią. Najpierw lekarz dopytywał czy będąc w ciąży męczyłam się z nogą, zaprzeczyłam oczywiście, bo wszystko zaczęło się w listopadzie zeszłego roku..ale teraz mamy maj..a ja mam 10-miesięczne dziecko, które nadal karmię piersią!
Lekarz popatrzył na mnie i wyraził zdziwienie, że nadal karmię, że dlaczego robię dziecku krzywdę (?!), że przywiązuję je do siebie.. pielęgniarka mu wtórowała.. że przecież teraz pokarm już nie jest wartościowy, że przywiązuję dziecko, że jestem egoistką, że coraz trudniej będzie mi odstawić dziecko od piersi i tego typu teksty..a ja? Ja po prostu zgłupiałam, jakby ktoś zobaczył moją minę.. zaniemówiłam, normalnie zamurowało mnie..a jak się poczułam? Jak zła matka...
Jestem młodą mamą, jeszcze będąc w ciąży wszechobecne były głosy dotyczące karmienia piersią, karmienia przynajmniej do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia, a nawet i więcej.. z każdej strony trąbi sie o doskonałości kobiecego pokarmu, bo w końcu to przeciwciała, odporność, cudowny napój.. wszędzie zachęca się do karmienia piersią..a właśnie, że nie wszędzie!
Wczoraj miałam nieprzyjemność poddać się zabiegowi chirurgicznemu, a skoro zabieg, to i znieczulenie a skoro znieczulenie to postanowiłam poinformować lekarza o tym, że karmię piersią. Najpierw lekarz dopytywał czy będąc w ciąży męczyłam się z nogą, zaprzeczyłam oczywiście, bo wszystko zaczęło się w listopadzie zeszłego roku..ale teraz mamy maj..a ja mam 10-miesięczne dziecko, które nadal karmię piersią!
Lekarz popatrzył na mnie i wyraził zdziwienie, że nadal karmię, że dlaczego robię dziecku krzywdę (?!), że przywiązuję je do siebie.. pielęgniarka mu wtórowała.. że przecież teraz pokarm już nie jest wartościowy, że przywiązuję dziecko, że jestem egoistką, że coraz trudniej będzie mi odstawić dziecko od piersi i tego typu teksty..a ja? Ja po prostu zgłupiałam, jakby ktoś zobaczył moją minę.. zaniemówiłam, normalnie zamurowało mnie..a jak się poczułam? Jak zła matka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)