Pokazywanie postów oznaczonych etykietą auto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą auto. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 maja 2012

Wycieczka do Kazimierza

Nastał długo oczekiwany wyjazd do Kazimierza Dolnego. Muszę przyznać, ze nie spodziewałam się, że do niego dojdzie..jakoś mój mąż, odkąd mały się pojawił usiadł w kwestii wyjazdów na "dupce" i siedzimy w domu.. no ale udało się.. zaczęło się dość nerwowo, bo zaspalismy! Mieliśmy wyjechać o 8. a tu 7.15 a my dopiero oczy otworzyliśmy..no ale cóż, na spokojnie sie zebralismy i pojechaliśmy z sercem na ramieniu, bo przecież strach jak mały będzie się zachowywał w aucie, to jednak 120km.. strach ma jednak wielkie oczy i okazało się, że Tymcio świetnie się zachowywał..wogóle nie marudził, ba bawił się na całego. Dojechaliśmy.. Zapakowani w wózek udaliśmy się do punktu centralnego, jakim jest Rynek i drewniana studnia

 potem Mały rynek a później ruiny zamku (niestety obecnie remontowane)

 i baszta
 a w czasie gdy tata zdobywał basztę, mama w zaciszu leśnego poszycia bawiła się w matkę - polkę karmiącą:

Udało nam sie pospacerować po pięknych miejscach a Tymcio uśmiechał się na prawo i lewo:

Przed odjazdem Tymuś musiał jeszcze wyczyścić tacie tylne szyby:
No i zdobyć dach samochodu:

A zmęczony po całym dniu usnął w samochodzie pilnując zabawkę, a co!




Droga powrotna wyglądała równie dobrze jak ta do Kazimierza.. jednak maluch świetnie nadaje się do podróży a i my padnięci na maxa byliśmy bardzo zadowoleni:) Ajjj życzę sobie więcej podróży po Polsce..

środa, 25 kwietnia 2012

jak się wali to na całego

Jakiś cały ten dzień jest pechowy i nie taki..niby to małe, niepozorne rzeczy, ale składają się na ogólny pogląd i samopoczucie. Bo:
1. Tymek śpi jakoś gorzej, te zęby - buu
2. Okazuje się, że małego czeka nieprzyjemny okres majowy, koniecznym będzie przeprowadzenie badania przy użyciu atropiny, co jest nieprzyjemne ale szczególnie niebezpieczne; pociąga masę konsekwencji, które nie są fajne, no i raczej trzeba nastawić się, że maluch będzie nosił okulary, co znowu wiąże się z ogromnymi kosztami.. ech
3. Paweł pojechał do sklepu i zatrzasnął kluczyki
 Nieźle jak na 3 dni tego tygodnia..aż się boję kolejnych..

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wycieczka na pocztę

Na dzisiaj zaplanowałam wycieczkę na pocztę, zbierałam się już jakiś czas, bo kilka rzeczy do wysłania a i do odebrania coś było.. Zatem od rana przygotowania, mały najedzony, napojony, świeży pampers, rajtuzki, spodnie, buty, czapka, kurtka.. Gotowy do drogi. Zatem schylam się biorę na ręce i co?
KUPA
No to akcja - zmiana pieluchy, zdejmuje zatem kurtkę, czapkę mały sam zdjął, buty, spodnie rajtuzki.. zmiana pampersa od jakiegoś czasu odbywa się na stojąco, zatem pampers zdjęty, odwracam się po chusteczki, bo jest co wycierać a w tym czasie moje dziecko postanowiło usiąść na mój niegdyś bielutki dywan!! Ze stoickim spokojem, mówię: Synku tylko nie to, podnoszę małego, na dupce nadal jest co ścierać, do tego i dywan do prania.. Mały oporządzony, ubrany na nowo, a mama za miskę, szczotkę i dawaj - pranie dywanu..
Po 10min zbieramy się wreszcie na pocztę..nie jest to łatwe, logistyka ponad wszystko! Paczki popakowane, druczki na polecone wypisane, co by tylko podejść i wysłać.. jedziemy.. zaparkowałam pod pocztą, po czym wylatuje jakiś koleś i mówi, że tu tylko pracownicy poczty mogą parkować - nosz.. zatem wyjeżdżam, ale nie jest to proste bo w między czasie jakiś koleś zaparkował po drugiej stronie ulicy, więc na 4 razy wreszcie wykręcam i wjeżdżam w uliczkę - no nic, trochę będę musiała dojść. Zabieram małego pod pachę, w torbie 2 paczki, kolejna w reklamówce i dawaj na pocztę. W okienku Pani mnie informuje, że paczka musi być zapakowana w papier - kupuję więc zestaw i siadam przy stoliku. Nie jest proste zapakować pudełko w papier trzymając dziecko na ręku, myślę: dam mu portfel, zabawi się - będzie prościej, ale moje zwinne dziecko otwiera portfel i wysypuje zawartość ^^, klucze - rzucił w kąt poczty, na kolanach - zdjął buty..uffff.. po 20 min tej męczarni - paczka zapakowana. Mały ciągnie za stolik, który się rozpada na blat i nogę, mnie już gorąco, jakiś dziadek usiłuje mnie ratować a moje dziecko śmieje się w głos.. Mam dość!!
Nigdy więcej poczty!!!!